Rzęsy Ardell i tusz Maybelline Lash Sensational
Witajcie!
Pojawiam się znowu po długiej przerwie. Co prawda powinnam teraz pisać pracę, ale dziś jest właśnie ten dzień który postarza mnie o kolejny rok, więc postanowiłam to sobie odpuścić :) trochę odpoczynku każdemu się przyda :). Dziś przychodzę do Was z recenzją rzęs Ardell Demi Wispies, oraz tuszu Maybelline Lash Sensational.
Zacznę od tuszu. Tusz Maybelline Lash Sensational jest już moim kolejnym tuszem z marki Maybelline. Mam już ich małą czteroosobową rodzinkę ;) Zazwyczaj każdy z nich bardzo dobrze wydłuża lub pogrubia moje rzęsy, najlepiej pod tymi dwoma kryteriami dotychczas sprawował się the Colossal Go Extreme Volum. Niestety przy dłuższym używaniu szczotka nadaje się do wyrzucenia. Kolejnym minusem jest to, że każdy z tych tuszy dosyć szybko mi się osypuje i po kilku godzinach nie ma już tak niesamowitego efektu jak na początku. Może to jednak być spowodowane tym, że moje oczy czasem łzawią lub tym, że mam też okropny nawyk częstego podpierania twarzy na rękach przez co i podkłady za długo się nie trzymają :( Muszę się tego nawyku pozbyć! Mimo wszystko to i tak są moje ulubione tusze. Wracając jednak do nowości Maybelline, muszę stwierdzić, że z całej mojej rodzinki to on najdłużej trzyma się na rzęsach i najtrudniej go zmyć, co jest w tym przypadku plusem. Ładnie wydłuża moje rzęsy i je rozdziela, natomiast średnio pogrubia.
Jeśli chodzi o rzęsy Ardell Demi Wispies to dłuuugo przeleżały w mojej szafce a to dlatego że nie kupiłam do nich kleju. W końcu 2 tygodnie temu kupiłam klej Duo wersję przezroczystą. Postanowiłam spróbować założyć je na imprezę na którą się wybierałam, bo na co dzień to chyba zbyt nienaturalny efekt. Zanim spróbowałam je przykleić obejrzałam kilka filmików na yt jak to zrobić. Po kilku próbach (gdzie rzęsy wylądowały między innymi na środku powieki :D) w końcu się udało ;) Dzięki temu, że rzęsy są na cieniutkiej żyłce nie są one sztywne i można je dopasować do kształtu oka, poza tym wystarczy cieniutka kreska eyelinerem i możemy być pewni, że nic nie będzie widać. Nie powiem, że w ogóle nie czuć, że się je ma na powiekach, bo w końcu jest to jakieś ciało obce, ale mimo wszytko myślałam że będzie gorzej. Co najważniejsze nie drapały mnie ani nie podrażniały, po prostu kwestia przyzwyczajenia.
I jak Wam się podoba taki efekt?
Buziaki!
Baza pod cienie Avon - recenzja
Sesja sesją, ale post sam się nie napisze :P Dlatego zapraszam na kolejny tym razem z recenzją bazy pod cienie z Avonu.
Baza pod cienie Avon jest to wodoodporna baza, odpowiednia dla każdego koloru skóry.
W szklanym, zgrabnym pojemniczku znajduje się 3g produktu. W konsystencji jest taki masełkowaty ( pewnie wiecie o co mi chodzi ;)) co znacznie ułatwia rozprowadzenie na powiece. Nie roluje się na powiece i ładnie podkreśla kolor nakładanych cieni.
Jak każda baza ma ona przedłużać trwałość cieni na powiekach i według mnie w 100% spełnia to zadanie.
Przetestowałam bazę idąc na Kabaret Neo-Nówka i koncert zespołu Perfect ( oba naprawdę polecam ). Nałożyłam bazę i umalowałam się o godzinie 14,a do domu wróciłam ok.1 w nocy i cały makijaż oczu wyglądał bez zarzutu, jakbym dopiero co się umalowała. Musicie jednak wiedzieć, że u mnie jeśli chodzi o makijaż oczu to naprawdę wyczyn, ponieważ mam mocno opadającą powiekę co sprzyja szybszemu ścieraniu się cieni no i sprawia, że moja powieka szybko się "tłuści".
Zakupy!
Witajcie w nowym roku! :) Choć minęło już kilka dni od jego rozpoczęcia, chciałam Wam wszystkim życzyć aby to właśnie w tym roku spełniły się wszystkie Wasze marzenia, abyście przeżyli same radosne i szczęśliwe chwile, a wszelkie trudności szybko znikały :)
W ostatnim czasie nie miałam okazji dodać żadnego posta, ponieważ straciłam swój poprzedni laptop, a aparat przestał działać...wiadomo jak się psuje to wszystko naraz.
A teraz przedstawiam Wam rzeczy, które kupiłam w ostatnim czasie ;)
- Szminka Lasting Finish By Kate Moss 20
- puder Rimmel Stay Matte (odcień 005 silky beige)
- baza pod cienie Avon
- rzęsy Ardell Demi Wispies Glamour
- bronzer W7 Honolulu
- podkład Bourjois, Healthy Mix
Trochę się tego nazbierało :) A jako, że już sporo czasu minęło od kupna tych rzeczy to mogę już trochę o nich powiedzieć, więc już wkrótce recenzje :)
Haul kosmetyczny
Witam! :)
Pora na mój mały haul zakupowy ;) Tym razem w moje ręce wpadły :
- korektor Bourjois Touche Healthy Mix 52 - kupiłam go w Douglas podczas promocji -50% na produkty Bourjois i Loreal. Zapłaciłam za niego ok. 25zł
- tusz do rzęs Maybelline The Colossal Go Extreme- również kupiony na promocji, ale tym razem w Rossmannie za 19,99 zł ;)
- brązowy żel stylizujący do brwi Wibo za 9,49zł
- Stylizator do brwi/Eyebrow Set Pierre Rene kupiony w Damiani 13,49zł
A już wkrótce zapraszam na recenzje poszczególnych produktów :)
Puder do brwi - Golden Rose Eyebrow Powder
Witam! Dziś chciałabym Wam przedstawić nowość w sklepach Golden Rose, a mianowicie puder do brwi. Pudry są dostępne w 7 odcieniach. Niektóre z nich wpadają w tony ciepłe a inne w zimne.

Cena jednego pudru to 9,90 zł. W opakowaniu jednak poza samym produktem znajdziemy również mały dwustronny pędzelek/aplikator. Jednak ja mam już swojego ulubieńca do brwi i jest nim pędzel Hakuro H85. Z tego powodu pędzelek dołączony do opakowania leży bezczynnie, ale myślę, że będzie dobrą alternatywą np. na jakiś wyjazd by zaoszczędzić troszkę miejsca, hmm zobaczymy ;)

Puder
zaskoczył mnie przede wszystkim pigmentacją,jest naprawdę świetnie
napigmentowany, wystarczyło zaledwie muśnięcie a już pojawił się intensywny kolor. Produkt bardzo łatwo się rozprowadza, a jego nadmiar
można bez trudu wyczesać.Mój kolor to
106, jest to dosyć ciemny kolor, ale ja lubię taki efekt.
Zresztą efekt ten można stopniować poprzez wyczesywanie.
Wciąż jednak
poszukuję w miarę taniego i dobrego żelu do brwi, bo moje
są dość kapryśne i ciągle spadają w dół :(
Ktoś pomoże? :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz